Sport

współpraca w ekstremalnych warunkach – Runmageddon Rekrut

Każdego dnia chcę być lepszą mamą, lepszą żoną, lepszym człowiekiem. Pokonuję swoje słabości, walczę z niedoskonałościami. Nie dążę do perfekcjonizmu, a do lepszej wersji siebie. Wychodzę poza własną strefę komfortu, żeby innym żyło się lepiej ze mną. Życie w rodzinie to sztuka kompromisów. Ciągła nauka współpracy. Ostatnio naszą małżeńską kooperację mieliśmy okazję sprawdzić w ekstremalnych warunkach. 

ekstremalna współpraca

W sobotę wzięliśmy wspólnie z mężem udział w biegu z przeszkodami. Razem, bo wspólnie łatwiej pokonać przeszkody. Razem, bo to dobry pomysł na spędzenie czasu. Nauka współpracy, pokory, duża dawka zabawy i adrenaliny. To nie była walka o pierwsze miejsce, tylko o pokonanie przeszkód i dobiegnięcie do mety. Widać na zdjęciach, że z mojej tworzy praktycznie nie schodził uśmiech.

fenomen 

Ostatnio tego typu biegi są organizowane coraz częściej. W tej edycji Runmageddonu biegło około 2800 osób. Tym razem na 6 kilometrowym odcinku organizatorzy ustawili ponad 30 przeszkód. Uczestnicy przed rozpoczęciem biegu nie znają dokładnie jakiego typu przeszkody na nich czekają. Na kilka dni przed startem organizatorzy zdradzają kilka szczegółów. Wiedziałam, że będzie na nas czekał kontener z lodem. I tego się bałam najbardziej. Okazało się, że lód jest nawet ciepły, dopiero po zanurzeniu głowy poczułam zimno w każdej części ciała.

Dlaczego tysiące osób biorą udział w biegach ekstremalnych? Jest to wyjątkowa okazja do sprawdzenia swojej sprawności, poczucia się częścią grupy, bo uczestnicy pomagają sobie na trasie, można bezkarnie wytarzać się i w błocie i w pianie.

A dlaczego my bierzemy udział? Naszą małżeńską pasją stała się aktywność fizyczna i takie spędzenie czasu sprawia nam obojgu przyjemność. Jesteśmy równymi partnerami na trasie, każdy z nas ma swoje mocniejsze i słabsze strony. Zazwyczaj to ja wyciągam rękę po pomoc, ale zdarzyło mi się kilka razy wyciągnąć go z dołka z błotem. Razem dodajemy sobie sił.

profity

Dzięki małżeńskiemu pokonaniu trasy wiemy, że potrafimy współpracować. Dopracowujemy też umiejętność porozumiewania się bez słów, bo nie zawsze był czas na wypowiedzenie jakiegoś zdania albo też okoliczności nie sprzyjały – zadyszka, nurkowanie w lodzie czy błoto w ustach nie ułatwiają komunikacji. Uczymy się też prosić o pomoc, słuchać rad i czekać na swoją kolej. Te umiejętności ważne są nie tylko podczas biegu, ale i w życiu codziennym.

Dzięki siostrze, która dzielnie nam asystowała z aparatem mamy fotoreportaż. Fajnie mieć prywatnego fotografa. Dopingowała nas też na trasie, szczególnie jak biegła szybciej niż my. Tylko czemu mi nikt nie powiedział, że mam błoto na twarzy?

A wy jakie macie pomysły na rodzinne spędzanie czasu?

DSC_0355

DSC_0399

DSC_0404

DSC_0408

DSC_0419

DSC_0504

DSC_0509

DSC_0547

DSC_0577

DSC_0616

 

 

Podobne wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Martyna i Paulina Kwiatkowskie
    27 lipca 2015 at 20:38

    Rodzinnie to spacerujemy lub gramy w jakieś gry. Na taki bieg na pewno byśmy się nie zdecydowały, więc podziwiamy.

  • Odpowiedz
    sztuka wyboru « efcia.com
    5 sierpnia 2015 at 13:45

    […] Sport uzależnia, endorfiny dają energię. Bardzo pomaga na co dzień. Pisałam ostatnio o tym TU, jak wspólny udział w biegu ekstremalnym wpływa na codzienność związku. Sport daje mi […]

  • Zostaw odpowiedź

    Contact Support