Uncategorized

warszawskim targiem

Ostatnio odwiedziliśmy parę imprez targowo-bazarowych. Lubię być na bieżąco, obejrzeć co nowego. Ale takie wyprawy służą jako pretekst spacerowy – odkrywamy nowe miejscówki.

Targi modowo-rowerowo-dziecięce

1. Mamaville

Nic nie kupiliśmy, ale to dlatego że byłam nastawiona raczej na zabawki dla Leonka, a takich tam nie było. Za to było mnóstwo innych atrakcji. Zamek dmuchany, trampolina, zajęcie kreatywne –  masa solna, farby i inne, malowanie twarzy, kolorowanki, klocki… Długo by wymieniać. Adasiowi podobało się bardzo. A mnie zaciekawiły dwie rzeczy – klocki plus-plus i gdyby nie to, że powierzchnia magazynowa w naszym mieszkaniu powoli się kończy, to z pewnością kupiłabym pudełko. I popularne już zabawki plażowe Quut, które na pewno nabędziemy przed wyjazdem wakacyjnym.

Duża przestrzeń, dużo wystawców, to czego mi zabrakło, albo było zbyt słabo oznaczone, to miejsce do karmienia maluszków.

2. Och! Bazaar, ISKRA

Tu bardziej zaciekawiło mnie miejsce. Nie byłam tam wcześniej. Klimatyczna muzyka, basen. Było na prawdę miło. W okolicy (około 5 min jazdy wózkiem, no może 7) jest ogromnyplac zabaw. Zupełnie o tym nie wiedziałam. To właśnie jedno z cenniejszych odkryć, wynikających z bazarowania.

3. Bike &Fashion vol. 5, Temat Rzeka

Wybraliśmy się tam, głównie żeby zobaczyć w jakim stanie są miejskie plaże i ich okolice. Muszę przyznać, że bardzo się zawiodłam. Od rana (niedziela, 11:00) było wielkie sprzątanie okolicy, tumany kurzu, trawy, petów i innych unosiły się w powietrzu. Zobaczyliśmy fajny plac zabaw, ale w piachu było mnóstwo szkła i śmieci a dookoła unosił się zapach… co tu ukrywać i owijać w bawełnę… sików. Więc szybko udaliśmy się zobaczyć nowinki rowerowe. Targi raczej dla miłośników modnych ostatnio kolorowych rowerów miejskich, były koszyczki, dzwoneczki, kolorowe osłonki na siedzonka itp.

Ja tez mam od jakiś 5 lat rower w kwiatki, ba nawet bieżnik mam w kwiatki. W ogóle jestę chyba hipsterę. Na początku często zaczepiali mnie na ulicy ludzie z zapytaniem czy sama tak pomalowałam rower. Nie pomalowałam, dostałam na swoje ćwierćwiecze od męża. Podobnie było jak nosiłam Conversy i NewBalance’y, mało kto miał takie. To chcecie wiedzieć co teraz noszę? Kedsy!

Prawdę mówiąc, to nic więcej nie napiszę, bo targi były w głębokim piachu, gdzie ani wózek, ani rower poruszać z łatwością się nie mógł. Niestety nie przewidziałam tego. W związku z powyższym udaliśmy się na brudną plażę. A stamtąd na tramwaj wodny. Nie była to łatwa wyprawa. Poruszanie się po piasku i wejście oraz zejście z tramwaju również nie należały do lekkich. Za to dla Adasia to był raj. Nie dość, że płynął statkiem, to jeszcze mógł obserwować pociągi jeżdżące po moście. Same atrakcje!

4. THF Tymczasowy butik

Stanowczo moje ulubiona wyprawa! Lokalizacja obok Wedla. W związku z czym musieliśmy wejść do środka! Największa dawka czekolady jaką dostał do tej pory Adaś. Truskawki z czekoladą. Nieopatrznie wytarł buzię w bluzę, więc w drodze powrotnej wysysał z rękawa czekoladę. No i odkryłam kilka koszulkowych marek, a jedna nawet zagościła w mojej szafie. A druga w szafie cioci Bibisi.

zdjęcie 2 (8)

zdjęcie

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply