aktywnie

walka z centymetrami

Wielokrotnie pisałam, że mam lekkie uzależnienie od aktywności fizycznej, a pierwszym impulsem do rozpoczęcia przygody była walka z centymetrami. Ale chyba nigdy nie pisałam jaki był poziom zero, a jaki jest teraz.

poziom zero

Powrót do ubrań z epoki przed dziećmi przeciągał się nieco po narodzinach Leonka. Ciągle dużo brakowało do wciśnięcia się w ulubione spodnie. Opcją była wymiana garderoby na większy rozmiar, albo kupno butów do biegania, które będą dobre bez względu na wagę. Kupiłam buty. Wiadomo, wybrałam wariant ekonomiczny. Jednak szybko okazało się, że nie tylko mam trochę centymetrów na plusie, to jeszcze dla równowagi na minusie i to dużym jest moja forma. Szybko zaczęły boleć mnie kolana. Trzeba jednak przyznać, że bieganie jest dobrym sportem dla zajętych mam. Nie potrzeba przygotowań, specjalnych ubrań i gadżetów. Zakładam buty, wychodzę i biegnę. A za rozgrzewkę w początkowej fazie wystarczy marszobieg.

I wtedy na mojej drodze stanął CrossFit. Tak, tak, wbrew kampaniom reklamowym chodzę w butach do biegania na siłownię.

Nadal.

Na zajęciach rzeczywiście okazało, że moja forma leży. Słaba jest i siła i wydolność, nie mówiąc już o technice. A jednak motywacja otrzymywana od trenerów, a czasem też od  ćwiczących, którzy zadanie skończyli szybciej oraz możliwość skalowania treningów sprawiły, że przepadłam. Nie miałam presji na wyniki, bo moje osiągnięcia zapisywane na tablicy dzieliła przepaść, nawet od tych najsłabszych. Cieszyłam się z każdego postępu. Mierzonego różną miarą tj. i mniejszym rozmiarem i lepszym wynikiem.

postępy

Za każdym razem jak już myślałam, że to koniec spadających centymetrów, przychodził nowy rozmiar. Oczywiście, żeby nie było tak łatwo rozmiar nie wszędzie się zmniejsza, bo jednak masa mięśniowa rośnie. Ale albo dzięki dobrze zaprogramowanym treningom, albo predyspozycjom (oby!) zmiany nadal mnie cieszą.

Na początku podniesienie pustego gryfu było wyzwaniem, nie mówiąc już o wskoczeniu na skrzynię czy podciągnięciu się na drążku. Widzę u siebie dużą poprawę wydolności, siły i umiejętności gimnastycznych. Zdarza mi się nawet zerknąć na wyniki innych dziewczyn, żeby zobaczyć jak mi idzie. Wyniki nie odbiegają już tak bardzo od średniej, ani czasem, ani ciężarem. Powoli wychodzą mi takie elementy, o których nawet nie myślałam, że mogą stać się częścią treningu, wspomnę tu chociażby pompki na rękach. Chociaż do Rx jeszcze trochę brakuje.

No i oczywiście rozmiar, a nawet dwa w dół. W końcu. Chociaż teraz rozmiar już nie ma znaczenia. Ważna jest dla mnie ogólna sprawność fizyczna. To, że mogę wnieść wózek z Leonkiem po schodach jak trzeba, albo nieść na jednej ręce Leo a na drugiej Adasia. Poprawa wydolności przydaje się w wielu sytuacjach codziennego życia.

liczby

Nie wiem ile ważyłam w lipcu, ale mierzyłam się regularnie. Krótkie podsumowanie poniżej. Zdjęć też za dużo nie mam, bo albo je szybko usuwałam, albo po prostu nie dałam go zrobić. Zdjęcie „przed” to maj 2014 roku. Zdjęcie „w trakcie” to dobrze wam znane zdjęcie ze stycznia 2015.

metamorfoza przed

metamorfoza po

You Might Also Like

10 komentarzy

  • Reply
    caayenne
    19 marca 2015 at 17:04

    Nawet na zdjęciach „przed” jesteś przecież szczupła! Bioderka 96 cm to maja nawet niektóre modelki; )) jednak zdjęcie „w trakcie” przestawia kobietę fit! Tak trzymać ! :)))

    • Reply
      efcia
      20 marca 2015 at 10:46

      Niby tak, ale wiesz jak to jest jak się nie można zmieścić w swój rozmiar. Motywacja rośnie. Teraz już raczej z ciekawości się mierzę, żeby wiedzieć co i gdzie rośnie. No i taka „fit” trochę lepiej się czuję.

  • Reply
    Martyna i Paulina Kwiatkowskie
    19 marca 2015 at 18:40

    Na WOW byłaś szczupła bardzo, aż zazdrościłyśmy. Już wtedy wyglądałaś super, teraz jest na pewno jeszcze lepiej.

    • Reply
      efcia
      20 marca 2015 at 10:45

      Tak, bo to nie tylko o szczupłość chodziło, ale o stare ubrania no i o sprawność, poza tym to był już wrzesień 🙂

  • Reply
    www.MartynaG.pl
    20 marca 2015 at 13:04

    Twoje zdjęcia, a głównie to na którym widać brzuszek powala na kolana i naprawdę DAJE MOTYWACJĘ! Warto pokazać, mi się udało – można, WALCZ 🙂

    Pozdrawiam, MG

    • Reply
      efcia
      24 marca 2015 at 14:21

      Daje motywację – mi też. Bo jednak z każdym rokiem trudniej zadbać o sobie. To co kiedyś uchodziło na sucho (czekolada na kolację, baton na drugie śniadanie) i niosło ryzyko co najwyżej próchnicy 🙂 teraz zamienia się szybko w ciałko, a raczej tłuszczyk.

  • Reply
    Niunioki
    20 marca 2015 at 22:50

    Wow gratulcję, wyglądasz pieknie 🙂

    • Reply
      efcia
      24 marca 2015 at 14:19

      Dzięki!

    • Reply
      efcia
      31 marca 2015 at 09:48

      Dziękuję 🙂

  • Reply
    Matko Zabawko
    21 marca 2015 at 21:09

    Wow! Jakie wymiary!
    Crossfit kojarzy mi się z mięśniakami :p

  • Leave a Reply

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.