aktywnie codziennik myślimamy

skutki uboczne macierzyństwa

Jak ty to wszystko dajesz radę pogodzić? Dość często słyszę to pytanie. Macierzyństwo, opieka nad domem, studia, blogowanie, cross fit i pole dance… To takie większe zadania. Czasem daję radę bardziej, czasem mniej. Czasem przyklejam się do podłogi, ale są ważniejsze sprawy. Bo są takie skutki uboczne macierzyństwa, o których nie mówiłam, a które istotnie zmieniły moje życie.

Mama od pierwszych dni uczy się w tempie błyskawicznym sztuki podejmowania decyzji.

Maluch zasnął. Co zrobić? Szybka drzemka, kąpiel, jedzenie, sprzątanie, zaległy serial? A może usiąść i po prostu popatrzeć na nowego członka rodziny? Odkąd zostałam mamą po raz drugi decyzje podejmuje w błyskawicznym tempie. Kogo ratować pierwszego – Leona który utknął pod stołem czy Adasia który próbuje wspiąć się na ów stół? Leo śpi – gotować zupę, poświęcić ten czas na sprzątanie, zabawę z Adasiem?IMG_4141.JPG

Mama szybko orientuje się, że najważniejsza jest organizacja.

Nie zawsze wybór pada na zabawę. Bo jeść też musimy. Grunt to odróżnienie ważnych i ważniejszych spraw. Mała rutyna również ułatwia sprawę, ale nie każdy ją lubi. Czasem robimy sobie dni leniucha i jemy gotowce albo naleśniki. I bawimy się cały dzień. Staram się angażować chłopców w obowiązki domowe. Dla nich to zabawa, a ja mam pomoc i czas na zrobienie prania czy rozładowanie czystych naczyń ze zmywarki.

I nie chodzi tylko o planowanie i zapisywanie wszystkiego. Chodzi o organizację priorytetów w głowie. Mama szybko zauważa co jest ważne a co jest ważniejsze.

Kiedyś dużo czasu pochłaniały mi zjadacze czasu jak telewizja. Teraz oczywiście też oglądam jakieś seriale czy programy, ale mam nagrywarkę i nie przeszkadza mi że obejrzę coś trzy tygodnie po emisji. Więcej czasu spędzam na spacerach niż przed telewizorem i oglądam… jak bawią się moje dzieci. Chociaż w kinie czy teatrze już dawno nie byłam.

Mama odkrywa, że musi mieć czas dla siebie i Taty, bo inaczej zwariuje. Ja znalazłam swoje prawdziwe pasje dopiero teraz. Największą radość mam spędzając czas z rodziną. Nawet jak Leoś płaczę, Adaś rozrabia, a Tata mnie denerwuje. Ale żeby doceniać ten czas razem, czasem muszę o nich zapomnieć na chwilę. Taką odskocznię daje mi sport. Na godzinę nie myślę o niczym innym jak o technice, powtórzeniach, ciężarach, czasie. Jak tylko mija magiczne 60 minut, szybko się ubieram i biegnę do nich. Jak znajduję na to czas? Mamy wewnętrzny rodzinny podział dni wtorki, czwartki i soboty należą do mnie – wtedy ja chodzę na zajęcia sportowe. W pozostałe dni Tata. Ważne też, żeby nie był to sztywny podział. Nic się nie stanie jak nie pójdę czy pójdę w inny dzień. Inaczej byłabym sfrustrowana, że się nastawiłam i nic z tego nie wyszło.

No i jest mały skutek uboczny tego mojego sportowego uzależnienia – coraz bardziej sportowa sylwetka.


zdjęcie (22)

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply