Sport

Run for fun!

Biegasz bez ambicji, bo nie na czas? Nie robisz profesjonalnych treningów trzy razy w tygodniu uzupełnionych super dopasowaną dietą? Mówią, że masz za dużo lat, jesteś za chudy, za gruby, za wolny, za wysoki. A może ktoś powiedział ci, że miejsce matki/ojca jest w domu i ktoś na tej twojej pasji cierpi?

Who cares!

U nas w domu jest równouprawnienie i KAŻDY na swoje pasje ma czas tj. i rodzice i dzieci. Ja rozumiem, jak ktoś potrzebuje iść na trening, na basen, malować czy jeździć na rowerze. Mnie tez rozumieją jak i idę biegać. A czasem nawet kibicują na trasie.
Taka mała dygresja, nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak wielką motywacją jest prywatny zespół kibiców na 15 km. Power jak nigdy. Biegłam jak na skrzydłach. Dałam buziaka, piąteczkę, a słyszę Mama! Biegnij!. I dostaję dodatkowe 10s na kilometr. Tylko następnym razem postawię ich na 19 km.

Jeśli chcesz wytrwać w tych swoich sportowych postanowieniach, to nie możesz patrzeć, że lato się zbliża, że trzeba wyglądać. Musisz znaleźć w tym sporcie przyjemność. Lubisz zmieniać aktywności co jakiś czas? Proszę bardzo. Potrzebujesz indywidualnych zajęć i dopasowanej diety – nie ma sprawy. Wolisz zajęcia grupowe – znajdź takie, które najbardziej ci pasują. I wiesz co, nie przejmuj się co mówią inni. Oceniać jest łatwo, zrozumieć dużo trudniej.

Przynajmniej 8 godzin dziennie siedzę za biurkiem i jedyne o czym marzę po pracy to się zmęczyć. Tak właśnie – wcale nie położyć się. Stąd moje zamiłowanie do aktywności. Niestety okazało się, że zaniedbuję rozwój kulturalny a książki, jakie czytam, to głównie literatura dla dzieci. Obiecuję nadrobić.

Każdy z nas powinien mieć cel. To jasne. I najlepiej mierzalny. Wiadomo. Moim, celem jest przyjemność ze sportu. Sprawność, umiejętności, wygląd i wyniki przychodzą przy okazji. Nie mówię, że są dla mnie nie ważne, bo są istotne. Ale nie najważniejsze. Treningi to nie przykry obowiązek, a odskocznia od codzienności i przyjemność. Czasami tę euforię odczuwam dopiero po zakończonych ćwiczeniach, czasami w trakcie, a czasem jeszcze tydzień po. Tak jak tym razem. 21 kilometrów dostarczyło endorfin na kilka dobrych dni.

I wiecie co była życiówka. Chociaż mówią, że patrząc na moje wytrenowanie, to mogło być lepiej. Wierzę im. Kiedyś złamię te dwie godziny. Ale nie tym razem. Tym razem ważne było przebiegnięcie bez odnowienia kontuzji. I ten cel zrealizowałam, dzięki czemu mogę dalej ćwiczyć. Miej swój cel. I run for fun!

 

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.