podróże

przejażdżka metrem

A ja tam się cieszę. I nie ważne, że trochę po czasie. Nie wiem jakie są przewijaki i czy łatwo tam poruszać się wózkiem. Pierwsza przejażdżka drugą linią metra to wielki banan na moich ustach.

Narzekacze

Dla mnie nie ważne jest czy budowa skończyła się na czas. A przecież niecały miesiąc po przeprowadzce zamknięto mi najkrótszą drogę dojazdową do centrum.

Nie istotne jest również czy ruchome schody się popsuły czy nie, bo wielokrotnie widziałam niedziałające schody w pierwszej linii metra, sklepach, dworcach. I oczywiście, że narzekałam jak musiałam wspinać się po dziesiątkach schodów z ciężkimi studenckimi torbami.

W ogóle nie interesowało mnie czy łatwo się poruszać wózkiem i czy są tam ładne przewijaki. Chociaż pewnie setki razy, a mam nadzieję i tysiące będę miała okazję podróżować z synami. Prawdę mówiąc po przygodzie z brukselskim metrem i noszeniem wózka po schodach już nic mnie nie zaskoczy. Chyba, że pozytywnie.

I nawet mnie nie ruszyło, jak 5 minut patrzyłam na mapę analizując, w którą stronę iść, żeby wyjść tam, gdzie chcę. Nie udało się.

Idea

Parafrazując znaną polską naukowiec – „Nie urodziłam się w Warszawie”, ale mieszkam tu już prawie pół swojego życia. I jako mieszkanka stolicy bardzo czekałam na to otwarcie. Niby nic, kilka stacji. A radość i duma ogromna.

 

Bo z wszystkiego można się cieszyć, a nic nie jest czarne ani białe, nie jest nawet szare. Rzeczywistość jest wielowymiarowa. A uśmiech na ustach poprawi każdy dzień.

Ot, takie przemyślenie po przejażdżce warszawskim metrem.

Processed with VSCOcam with c1 preset

Processed with VSCOcam with c1 preset

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Martyna i Paulina Kwiatkowskie
    6 kwietnia 2015 at 17:24

    Jak będziemy w Warszawie to pewnie też się przejedziemy.

    • Reply
      efcia
      8 kwietnia 2015 at 10:19

      Koniecznie!

    Leave a Reply