podróże

Pomysł na weekend: Lizbona we dwoje

Lizbona od dłuższego czasu była na mojej liście miejsc do zobaczenia. Niestety regularnie tak się składało, że w okresie kiedy planowałam urlop, bilety były kosmicznie drogie, a podróż samochodem zjadłaby cenne dni z ustawowego limitu, więc z góry została wykluczona.

Jednak jak to w życiu bywa szczęśliwy zbieg okoliczności spowodował, że spontaniczna decyzja zapadła – lecimy. Bilety kupione, nocleg zarezerwowany, taki pomysł na świętowane moich urodzin, we dwoje, bo lepiej kolekcjonować wspólne chwile niż przedmioty. Oczywiście pewien niedosyt pozostał i Portugalia łącznie z Lizbona nadal jest na liście do odwiedzenia, bo weekend to stanowczo za krótko żeby doświadczyć wszystkiego co Portugalia oferuje.

A co warto zrobić podczas takiego krótkiego wypadu?

Wznieś toast!

Świętowanie zaczęliśmy od Ginji na placu Rossio. U nas był to toast na dobry początek urodzinowego weekendu. Wypicie słodkiej wiśniowej nalewki z czekoladowego kieliszka w lokalu „pod schodami” przy Placu Rossio, gdzie serwują głównie ten trunek dodało nam energii do wieczornego zwiedzania.

Zgub się!

Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od wspomnianego Placu Rossio, później minęliśmy łuk triumfalny czyli Arco Rua Augusta i Praça do Comércio, następnie wybraliśmy drogę wzdłuż Tagu aż do dworca kolejowego, a następnie skręciliśmy w jedna z uliczek i zabłądziliśmy, po to tylko, żeby odnaleźć się znowu na Placu Rossio.

Uważam, że najlepszy sposób na zwiedzanie to spacerowanie bez mapy. Warto chociaż raz podczas pobytu zgubić się i poczuć klimat miasta. Nie pędzić z przewodnikiem po  największych atrakcjach miastach. Polecam usiąść na ławce, poczytać książkę, napić się kawy w lokalnej kawiarni czy po prostu posnuć po uliczkach.

Nie odpuszczaj swojego treningu 🙂

W Lizbonie było mnóstwo biegaczy, okazało się, że co roku odbywa się tam najszybszy półmaraton w Europie (zgodnie z informacją z ulotki) i akurat zupełnie przypadkowo w tym właśnie czasie odwiedziliśmy Lizbonę. Swoją drogą, bieganie po mieście to też dobre rozwiązanie do zapoznania się z miastem. Ja tym razem nie miałam butów do biegania ze względu na ograniczenie wymiarów bagażu kabinowego, natomiast znalazło się miejsce na ubrania na trening crossfitowy. Odwiedziłam jeden z boxów. Było warto. Zupełnie inny układ treningu, a do tego trafiłam na odmienne ćwiczenia i obciążenie niż to, do którego przywykłam na co dzień. Bardzo polecam taki sportowy tryb życia również w obcych nam miejscach.

Idź na plażę

Uwielbiam plażowanie, dlatego jak okazało się, że w niedzielę ma być piękna słoneczna pogoda od razu zdecydowałam, że jedziemy Cascais poleniuchować. Kurort jest pięknie położony, znajdują się tam szerokie piaszczyste plaże. Do Cascais pojechaliśmy pociągiem, a na miejscu poruszaliśmy się już na piechotę. Okazało się, że ten nasz leniwy dzień to 15 km spaceru. Uwielbiam morze, ocean, plażę, a promenada do Estroil wzdłuż oceanu kusiła. Zdecydowanie to miejsce do odwiedzenia na przynajmniej jeden dzień.

Oprócz plaży warto odwiedzić piękny Park Marechal Carmona, to miejsce nie tylko dla rodzin. Nas urzekła piękna tropikalna przyroda, która stworzyła niepowtarzalny klimat. W parku jest plac zabaw, oczko wodne, kawiarnia, mnóstwo ławek i zakamarków, a na trawnikach swobodnie biegają kury.

Na obiad udaliśmy się na lokalny targ Mercado da Villa, mnie urzekł burger z łososia. Wybór lokali jest tak duży, że na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. To co warto podkreślić, to fakt, że wielu miejscach w Lizbonie nie są honorowane karty płatnicze wydane poza Portugalią, dlatego warto nosić gotówkę.

Popatrz na wszystko z góry

Lizbona to miasto punktów widokowych, nam udało się odwiedzić kilka. Jednak stanowczo najbardziej nas zauroczył widok z zamku Sao Jorga. Ciekawą perspektywę na miasto mamy z Parku Eduardo VII. Szukajcie swoich ulubionych, może będzie to Santa Justa albo jakieś inne miejsce, którego my tym razem nie odkryliśmy. Lizbona z góry wygląda przepięknie.

Poczytaj przewodnik

Oczywiście z przewodnika też warto skorzystać. Lizbonę nawiedziło trzęsienie ziemi w 1755 roku, które praktycznie zrównało całe miasto z ziemią, dlatego mimo że z pozoru spójna, bo odbudowana w XVII i XIX wieku, to jednak pełna kontrastów, można natknąć się na wyróżniające się budowle a także znaleźć podobieństwa do San Fransisco czy Rio. Winda Santa Justa, Mosteiro dos Jeronimos czy Katedra Se, to miejsca, które trzeba dowiedzieć.

Jedz i pij!

Każdy kto choć troch ę lubi słodycze i odwiedzi Portugalię zauroczony jest Pastel de Nata, tj. babeczką z nadzieniem z budyniem, w szczególności gdy zostanie mu podana na ciepło z pysznym espresso.

Portugalia to raj dla miłośników owoców morza, w każdym lokalu znajdziemy ich szeroki wybór. Ja lubię takie miejsca gdzie nie musimy podejmować trudnych decyzji, ja chce rybę, on chce pizzę, a na deser jedno lody, drugie ciastko, dlatego często odwiedzamy w Warszawie Targ Śniadaniowy czy Nocny Market. A w Lizbonie byliśmy stałymi bywalcami Time Out i LX Factory, każde z tych miejsc ma trochę inny charakter albo oba pozwalają zaspokoić różne smaki. Podobnie jak targ w Cascias, o którym mowa wyżej. Koniecznie odwiedźcie te miejsca, nie dość że jest smacznie i to bardzo, to jednocześnie można znaleźć zarówno klasyczne jak i podkręcone smaki np. stek z tuńczyka w bułce z karobem czy hot dog z ośmiornicą.

Zostawcie coś na następny raz

Nam zabrakło czasu na odwiedzenie Belem, oceanarium i całej masy innych miejsc. Moim marzeniem jest podróż z Lizbony do Porto albo Algarve. Chciałabym tam popływać też na desce. Ostatnio ceny biletów w okresie zaplanowanego urlopu nie zachęcają, ale kiedyś na pewno taką podróż odbędziemy całą rodziną.

P.S. Jeśli wiecie coś o tańszych biletach to koniecznie dajcie znać.


 

Podobne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

Contact Support