Sport

Pierwsze 21097m

W tamtym roku uważałam jeszcze, że półmaraton nie jest dla mnie. Wolę krótsze dystanse. Jedynie w związkach jestem długodystansowcem. Mój mąż namówił mnie jednak do zapisu na 12. Półmaraton Warszawski, uważał, że dam sobie radę i że warto się zmierzyć się z tym wyzwaniem. Oczywiście sam nie miał zamiaru startować, ale wytrwale wspierał mnie w przygotowywaniach. Zaczęłam regularnie biegać całą zimę, oczywiście na drugim zakresie czyli tzw. tempem konwersacyjnym. Uwierzyłam w to, że właśnie zimą budujemy wytrzymałość biegową i bez względu na warunki pogodowe, biegałam całą zimę.

Przygotowania

Nie zrezygnowałam z CrossFitu, bo to jednak moja ulubiona forma aktywności i to właśnie na WODach oparłam swoje przygotowania do półmaratonu. Treningi wykonywałam 3-4 razy w tygodniu i sporadycznie uzupełniałam je gimnastyką lub interwałami biegowymi na tartanie lub asfalcie. To czego według mnie brakowało w moich dotychczasowych codziennych treningach to poprawy gospodarowania zasobami energetycznymi i wytrzymałości biegowej. Dlatego dołączyłam sobotnią dodatkową jednostkę treningową czyli długie wybiegania tj. 10-17km w – dla mnie – komfortowym tempie tj. 6:20-6:30. Muszę przyznać, że było to duże wyzwanie dla mojej głowy, bo co sobotę miałam ochotę na dłuższą drzemkę. Moja rodzina wspierała mnie w moich przygotowaniach również budząc mnie co sobotę, żebym nie zaspała na trening.

Ostatnio Nike Running Club, z którym trenuję, przyspieszył tempo na sobotnich biegach do 6:15, więc z pewnością w najbliższym czasie spróbuję też przyspieszyć i może uda się pokonać kolejne 21km w nieco szybszym tempie.

Odpoczynek

Przed każdym sobotnim treningiem (o ile nie zapomniałam) robiłam sobie w piątek prawdziwy rest day tj. nie robiłam zupełnie nic. Kilka razy zapomniałam i poszłam wieczorem na trening, ale od razu odczuwałam to podczas sobotniego biegania.  Natomiast tuż przed półmaratonem ostatnim treningiem były środowe interwały (w wolniejszym niż zazwyczaj tempie) oraz sobotnie lekkie rozbieganie organizowane przez NRC tj. 5-6 km bardzo wolnym tempem, rozciąganie, przebieżki i skipy. Uważam, że dla mnie było to idealne rozwiązanie. Pozwoliło trochę rozruszać się, nie zmęczyło, a mogłam wytestować pogodę i wybrać ubrania na dzień startu. Mimo tego niedzielny poranek zaskoczył mnie temperaturą.

Nastawienie

Wiedziałam, że nie przespałam zimy, ale wiedziałam też, że nigdy nie przebiegłam więcej niż 17km. Dlatego też moim celem było po prostu przebiegnięcie tych 21097 metrów, bez zatrzymywania się, bez zwalniania, równym tempem.  Chciałam dać szansę półmaratonowi, chociaż zakładałam, że to jednorazowy wyskok. Miałam przygotowaną muzykę, na chwile zwątpienia. Miałam w głowie ułożone hasła motywujące do ukończenia biegu. W ostatniej chwili dogadałam się z dziewczynami z NRC, że wspólnie chcemy się zmierzyć z tym wyzwaniem. Razem startując i wspólnie przekraczając metę.

Bieg

Skończyło się na przyjemnej przebieżce w tempie konwersacyjnym zgodnie z założeniami bez interwałów czy przystanków.Przez te ponad dwie godziny biegu opowiedziałyśmy sobie setki historii wzbudzając wybuchami śmiechu zainteresowanie wyprzedzanych biegaczy.  To był chyba slow jogging, rozumiem wszystkich, którzy wybrali tę formę aktywności. Uderzenie endorfin przy jednoczesnym braku zmęczenia spowodowało, że przez kilka kolejnych dni ani kawa, ani inne wsparcie energetyczne nie było mi potrzebne a wszyscy, którzy pytali się o start zaraz żałowali, bo mogłam opowiadać o tym w nieskończoność. Po pokonaniu dystansu w tym tempie czułam ogromną radość i praktycznie zero zmęczenia. Mam ochotę na kolejne, chociaż chyba już troszkę szybciej pokonane. Chęć zmierzenia się z dystansem przerodziła się w chęć walki również o czas.

12 Półmaraton Warszawski

Tak jak wspomniałam wbrew oczekiwaniom rano były bardzo zimno. Stałam skulona i zmarznięta. Może wpływ na to miała zmiana czasu i lekkie rozregulowanie organizmu, może wielka czarna chmura, która straszyła nas tuż przed startem widmem deszczu. Założyłam dodatkową warstwę, gdyż wiedziałam, że przewidywane tempo biegu nie pozwoli na szybki rozgrzanie się. Owinęłam się folią i czekałam na start. Do Świętokrzyskiej czyli pierwsze 2-3 km biegłam w tej folii, zawsze marzną mi stopy i dłonie, jako typowa rozgrzewkę potraktowałam pierwsze kilometry.

Przegadałyśmy całą trasę, wspierałyśmy się i doradzałyśmy sobie, kiedy skorzystać z żelu, kiedy kogoś wyprzedzić. Perfekcyjna organizacja sprawiła, że kilometry mijały błyskawicznie, kibice dodawali otuchy, nie było zatorów na trasie. Może oprócz zwolnienia na wąskich i krętych ścieżkach Łazienek. Tam rzeczywiście tempo biegu spadło. Pomysł na bieg był taki, żeby przetrwać Pragę, na dalszą drogę też miałyśmy plan, pokonać, most, być uśmiechniętym przy trenerach NRC i wbiec razem na metę.

Na Pradze udało nam się przegonić legendarnych Spartan a trasa okazała się ciekawa na tym odcinku. Pokonałyśmy podbieg a nawet dwa na moście a za mostem przybiłyśmy piątkę z trenerami z NRC. Szybko dotarłyśmy do ostatniego punktu z piciem i zostało ostatnie 1500m. Wiedziałyśmy już, że damy radę. Zgodnie z założeniem wspólnie przekroczyłyśmy linię mety.

Chcę przebiec ten dystans w tym roku jeszcze raz. Byle nie latem w Polsce, bo stanowczo wole chłodniejsze dni.

Może coś doradzicie? To był mój debiut, nie wiem, nie znam się.

 

Podobne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

Web Development Company India | Latest Sarkari Results | Premium Wordpress Plugin Nulled | Best Premium Wordpress Plugin Nulled | Wordpress Best Plugin Nulled | Cool Wordpress Plugin Nulled | Nice Wordpress Plugin Nulled | Premium Plugin Nulled For Wordpress | Wordpress Themes Nulled Premium | Wordpress Cms Themes Nulled | Nice Wordpress Themes Nulled | Wordpress Site Themes Nulled | Architects In Chennai