Sport

magia biegania nocą – On The Run VIII

Nocą można robić różne rzeczy, ale ja – mama dwójki synów, myślę tylko o jednym. O spaniu. Jest tylko jeden dzień w miesiącu, który może sprawić, że położę się po 23. Dzień, w którym odbywa się On The Run.

Nie wiem co w tym biegu jest takiego, ale każdy z kim rozmawiałam to potwierdza. To uzależnia. Jeśli pobiegniesz jeden raz, chcesz startować kolejny. To powoduje, że wyścig rozpoczyna się już w momencie ogłoszenia zapisów. Były edycje, że po kilku minutach kończyły się pakiety startowe. Całe szczęście za każdym razem ogłaszane są konkursy, dzięki którym można jeszcze zdobyć numerki.

jak się biega nocą?

Na co dzień raczej nie zmuszę się do biegania po ciemku. Bieganie po parku w ciemnościach ma w sobie coś strasznego. Każdy szum, cień, powoduje, że mam ochotę wracać do domu. Podczas On The Run całe szczęście nie jestem sama, dookoła są setki biegaczy, więc strach odchodzi na bok.

Na pewno trochę traci się punkt odniesienia. Nie do końca wiem jak szybko biegnę, muszę bardziej skoncentrować się na patrzeniu na trasę. Prawdę mówiąc, chyba nie umiałabym odwzorować trasy, którą pokonałam. Pamiętam tylko piękny księżyc i święcące lampiony. Jest w tym nocnym bieganiu jakaś magia.

Skupiam się na sobie, na oddechu, na każdym kroku. Nie patrzę na innych, ani na trasę, bo jak wspomniałam, i tak nie za dużo widać.

ósma edycja

On The Run VIII był moim drugim startem w tym cyklu biegów charytatywnych. Kolejny raz cały dzień padało. I kolejny raz  nocą warunki były idealne. Było czym oddychać, temperatura komfortowa, atmosfera gorąca. Do tej pory 25 minut było taką barierą, której nie mogłam pokonać, i w końcu się udało. O włos. Mój czas to 24:59.

Był to dla mnie również bieg wyjątkowy, bo pierwszy raz miałam swój prywatny doping na trasie. Mój maż towarzyszył mi i zagrzewał do biegu.

kilka faktów na zakończenie

On The Run ma najlepszych fotografów. Znalazłam nawet kilka zdjęć, na których wyglądam nieźle. Oprócz techniki muszę stanowczo pracować nad pozowaniem.

Na trasie praktycznie nie ma kibiców, dopiero na ostatnim kilometrze pojawia się doping.

Mimo niskiej opłaty, która i tak przeznaczana jest na cele charytatywne, bieg jest bardzo dobrze zorganizowany. Trasa perfekcyjnie przygotowana, na każdego, kto ukończy bieg czeka medal i makaron oraz picie.

Medale świecą w ciemności a za każdym razem medal ma inny kształt.

Biegniecie w przyszłym miesiącu?

foto-borw15g_01_mkz_20150825_204913

foto-borw15g_01_msf_20150825_204815

foto-borw15g_01_msf_20150825_210406

foto-borw15g_01_rkl_20150825_210340_1

foto-borw15g_01_mz_20150825_212837

 

 

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Martyna i Paulina Kwiatkowskie
    29 sierpnia 2015 at 18:48

    Bieg to nie dla nas, ale gratulujemy 🙂

    • Reply
      efcia
      31 sierpnia 2015 at 11:58

      Kiedyś też tak myślałam. Ale wciągnęłam się.

    Leave a Reply