Sport

krok milowy

czyli o pierwszej mili i pierwszym tygodniu dużych zmian.

Do przebiegnięcia mili przymierzałam się dość długo. Ostatnio dzięki kampanii Nike zorganizowano wiele możliwości, ale jakoś  zawsze było mi nie po drodze. W końcu rodzinnie trafiliśmy na Pożegnanie Lata z Anną Lewandowską organizowane przy okazji otwarcia sklepu biegowego ForPro na Wilanowie. Tam również można było przebiec ten dystans. Nie zastanawiając się długo, zarejestrowałam się i pobiegłam. Tak z marszu. To nie był dobry pomysł.

zmiany zmiany

Nowe przedszkole, nowa niania, nowa praca, a raczej w ogóle praca, bo wracam do korporacji po długiej przerwie, nowa organizacja życia rodzinnego. Oczywiście nic nie jest takie jak być miało.

Myślałam, że to Pierworodny będzie miał największy problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości. Okazało się, że mimo płaczących kolegów i koleżanek, on nadzwyczaj sprawnie przeszedł adaptację. Nie ma co cieszyć się za szybko, bo już trzeciego dnia przyniósł rotawirusa, który chętnie przenosił się na kolejnych członków rodziny. Na pomoc wezawliśmy babcię.

Ten, który wydawało by się najłatwiej zniesie zmiany, nie akceptuje nowego ładu w ogóle. Powoduje to, że specjalnie nie myślę o pracy, ani o nowych obowiązkach, tylko o sytuacji na froncie. Płacz, rozpacz, histeria, może łez.

W tej nowej rzeczywistości zaatakowanej dla ułatwienia przez wirusa brak czasu dla mnie, bieganie, treningi, nie mieszczą się chwilowo w grafiku, albo brak mi na nie sił. Dzięki pomocy babci wyrwałam się na wieczorny piątkowy CrossFit, skończyło to się zakwasami, które mam do dziś. Oczywiście nie kupowałam karnetu, bo na razie o regularnych treningach mogę zapomnieć.

krok milowy

Sobota i niedziela była dla nas. Chłopcy byli trochę osłabieni chorobą, ale z każdą godziną odzyskiwali energię. Dobrze, że w stolicy weekendowa pogoda pozwoliła na spacery. Tym razem odwiedziliśmy Plażę Wilanów, a pretekstem było Pożegnanie Lata organizowane przy okazji otwarcia sklepu ForPro. Spakowałam z trudem zdobyty bilet upoważniający do ćwiczenia z Anną Lewandowską, niestety rotawirus chyba krążył nadal w moim organiźmie, więc głównie przyglądałam się ćwiczącym koleżankom.

Oczywiście chłopcy mieli alternatywny plan imprezy i pierwszym punktem był plażowy plac zabaw. Później udało mi się towarzystwo zachęcić do odwiedzenia sklepu i skorzystania z atrakcji. Dla dużych przewidziano jazdy próbne Mini, ale były i samochodziki dla maluchów. Zorganizowałam mały wyścig i na stoisku spędziliśmy pół godziny. I wtem moim oczom ukazał się szyld Nike running Club. Wiedziałam już, że piersza mila czeka na mnie.

 dystans

1 mila, 1600 metrów, 4 kółka na stadionie, niby niewiele, jednak daje w kość, a raczej w nogi. Po biegu nie mogłam złapać oddechu, byłam bardziej zmęczona niż po 5  cz 10 (które jak do tej pory pokonałam tytlko raz) kilometrach.  Rekord kobiet na milę to 4:12, ja liczyłam na czas poniżej 7 minut. Nie udało się. W jedną stronę wiatr wiał prosto w twarz, pokonując ostatnie 800 metrów nie miałam już siły skorzystać z pomocy podmuchów. Czy to wirus, czy pogoda, czy brak rozgrzewki czy też może niedocenienie przeciwnika – jest nad czym pracować. #lepszaja

Mam też jeden sukces – udało mi się nawet namówić męża do udziału w wyścigu. Tłumaczył się, że nie ma butów, ale całe szczęście sklep ForPro zadbał o takich zapominalskich i można było bezpłatnie przetestować najnowsze modele dostępne w sklepie. Kibicowaliśmy mu całą rodziną i na mecie czekaliśmy z butelką wody. Nie udało się nam wygrać butów, ale rodzinny weekend i pokazanie chłopcom, że są inne atrakcje niż bajki w telewizorze to cel sam w sobie.

Już niedługo pobiegniemy wszyscy. Ale o tym wkrótce.

image

pierwsza mila

mini jeżdzik

 

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Martyna i Paulina Kwiatkowskie
    12 września 2015 at 19:07

    Zazdrościmy tej pasji biegania. Niemal zawsze i wszędzie 🙂

    • Reply
      efcia
      2 października 2015 at 08:46

      Ostatnio wszędzie biegnę. Rano do przedszkola, z przedszkola do pracy, z pracy do domu. Przydaje się poza treningami 🙂

    Leave a Reply