aktywnie myślimamy

kiedy zacząć ćwiczyć

Ostatnio sport zajmuje co raz więcej miejsca w moim życiu. Tutaj też zaczyna się rozpychać KLIK. Ćwiczę ja, ćwiczy tata i ćwiczą dzieci. Żyjemy w ruchu od zawsze, a ostatnio bardziej intensywnie i przemyślanie.

Dziś chciałam zacząć od początku. Opowiedzieć jak z tym wracaniem do formy było u mnie. Myślę, że nie warto przed porodem zakładać sobie, kiedy i jak zaczniemy ćwiczyć. Oczywiście są zalecenia medyczne co i kiedy można. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że kwestie inne niż fizyczne mają równie duże, a być może nawet większe znaczenie. Na początku oprócz nieograniczonej fali miłości, zalewa nas także fala zmęczenia. Jak zostałam mamą po raz pierwszy, to w zupełności wystarczały mi intensywne spacery. Zaspokajały moją potrzebę nierozstawania się z Adasiem i spowodowały, że ciało zaczęło wracać w przedporodowe ramy. Pierwsze zorganizowane zajęcia odwiedziłam jak Adaś miał skończone 5 miesięcy. I dość szybko z nich zrezygnowałam. Nie była to dla mnie dobra alternatywa dla spędzenia czasu z dzieckiem. Ale przyznać muszę, że moje ciało osiągnęło przedporodowe kształty, a nawet mniejsze już jak Adaś miał 9-10 miesięcy. Wobec tego motywacji do kolejnych poszukiwań bardziej wartościowych zajęć nie było. No i muszę koniecznie dodać, że były to bardzo intensywne spacery – szybkie i długie. Dla motywacji i mierzenia intensywności zainstalowałam sobie aplikację na telefonie. Dzięki temu wiedziałam jaki dystans pokonałam i w jakim tempie.

Jak zostałam mamą po raz drugi, nie miałam czasu, żeby zastanawiać się czy zacząć robić coś więcej. Najpierw musiałam nauczyć się ogarniać towarzystwo, organizować nasze życie rodzinne na nowo. Brzuszki i domowe treningi zaczęłam trochę szybciej niż za pierwszym razem, ale z systematycznością było ciężko. Później pojawiły się zorganizowane zajęcia, wstawałam 6:30 żeby C zdążył do pracy. Aż w końcu znalazłam crossfit i wpadłam po uszy. Ale o tym kiedy indziej.

 

ubranie

Nie ma jednej odpowiedzi co i kiedy zacząć ćwiczyć. Jednym wystarczą treningi w domu (to dobra atrakcja dla dzieci taki skaczący rodzic), innym bieganie, niektórzy potrzebują sporej dawki wysiłku, a czasem spacery to wszystko na co ochotę ma mama (oczywiście jeśli akurat nasz maluch lubi spać w wózku lub chuście). Przed rozpoczęciem ćwiczeń warto poradzić się naszego lekarza. Również ważne jest to, aby wysiłek sprawiał nam przyjemność, wtedy też nie ma wyrzutów sumienia, że rozstajemy się z maluchem. Niektóre mamy wracają do aktywności już w drugim miesiącu po porodzie, inne trochę później, a niektóre w ogóle.

Ja zachęcam do aktywnego życia, tak żeby pokazywać dzieciom, że warto się ruszać, a nie siedzieć przed ekranem. Szczególnie w obliczu wzrastającej otyłości wśród polskich dzieci. Ale do tego wystarczy wspólne na rower czy spacer, lepienie bałwana czy gra w piłkę przed blokiem.

 

 

 

 

You Might Also Like

6 komentarzy

  • Reply
    Sara
    5 stycznia 2015 at 12:56

    Ja bardzo lubię pilates ale brak mi czasu niestety 😕

    • Reply
      efcia
      7 stycznia 2015 at 16:32

      Mi pomogło to, że zajęcia mam 5 minut na piechotę z domu. To dużo ułatwia. Po prostu jak okoliczności są sprzyjające to idę. Bez zastanowienia.

  • Reply
    Martyna i Paulina Kwiatkowskie
    6 stycznia 2015 at 12:11

    Masz świetną figurę, jednak wiadomo, że ruch nikomu jeszcze nie zaszkodził. Dużo wytrwałości 🙂

    • Reply
      efcia
      7 stycznia 2015 at 16:31

      Miło mi to słyszeć 🙂 Jeszcze nad pewnymi częściami muszę jednak popracować, na razie są dobrze zakryte strojem.

  • Reply
    MartynaG.pl
    7 stycznia 2015 at 17:36

    Życzę dużo wytrwałości – bo na pewno będzie Ci ona potrzebna. Ja w tym roku nie mam zaparcia by intensywnie ćwiczyć bo coś tam w planach mam kolejne przytycie 🙂
    http://www.MartynaG.pl

    • Reply
      efcia
      9 stycznia 2015 at 15:54

      Dziękuję. I życzę tego przytycia 🙂

    Leave a Reply

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.